Losy Zofii Poznańskiej

Adam Kraszewski

 

Mamy okazję przeczytać książkę niezwykłą. Jehudit Kafri opisała niespotykaną historię Zofii Poznańskiej. Syjonistki, która zraziwszy się do idei syjonistycznych, zapałała miłością do komunizmu, a także radiotelegrafistki Czerwonej Orkiestry, która zginęła męczeńską śmiercią, zakatowana przez gestapo.

 

Losy Zofii Poznańskiej

 

Przejście od komunistycznych sympatii do zafascynowania syjonistyczną ideologią wielokrotnie już opisywano. Fascynacja komunizmem wśród europejskich Żydów była zjawiskiem nierzadkim. Komunizm postrzegano bowiem jako jedyną ideologię, która nie widzi różnic narodowościowych czy klasowych. Pojęcie narodu czy rasy miało zostać w komunizmie zastąpione pojęciem klas, a jako że w systemie tym możliwa była jedynie klasa pracująca, już sama ideologia wydawała się jedyną istniejącą, która obiecywała równe szanse dla każdego członka społeczności. Takiej idei nie można było szybko zrealizować. Do tego twórcy ideologii kierowali swe przemyślenia do intelektualistów, widząc w nich jedynych, którzy zdolni byli odrzucić fobie i przesądy. Nic więc dziwnego, że kilkanaście lat po powstaniu pierwszego komunistycznego kraju, zaczęli pojawiać się ludzie, którzy zrazili się do komunizmu, mimo iż przez lata byli beneficjentami tego ustroju. Historiografia pełna jest takich historii, często ubarwianych przez dorabianie do komunistycznego dziadka opozycyjnej babci, która konspirowała przed lewicowym systemem i własnym mężem. Po raz pierwszy jednak mamy okazję poznać biografię kobiety, która z zadeklarowanej syjonistki stała się ideową komunistką.

Początki budowy państwa Izrael były ciężkie. Nowo przybyli musieli tworzyć zręby rolnictwa, drobnego przemysłu, wdrażać nowoczesną organizację pracy. Możliwości, które mieli do dyspozycji, ograniczane były zasobami pieniężnymi i skromnymi umiejętnościami nabytymi w obozach przygotowawczych. Pieniądze przeznaczano głównie na zakup ziemi dla kibiców. Często kiepskiej klasy, częściowo zamieszkana lub całkowicie zaniedbana, miała być miejscem zamieszkania tysięcy entuzjastów.

 

Zosia
Zosia
dzięki uprzejmości ŻIH

 

Kibuc, do którego miała należeć Poznańska, otrzymał ziemię z lokatorami. Byli to arabscy dzierżawcy, o których losie nikt nie pomyślał, ani poprzedni właściciel, ani tym bardziej nowi mieszkańcy. Oczywiście do dramatu dzierżawców, bez ich wiedzy, przyczynił się zbywca ziemi. Prawdopodobnie nie mieli oni nawet szansy domyślić się, że to jego wina. Wszak to nie on usuwał ich z chat i pozbawiał źródła utrzymania. Oprócz tego wszystkie znaki wskazywały na to, że absolutnie nikt nie przejmował się ich losem. I tym właśnie sposobem wzmacniała się grupa antysyjonistycznie nastawionych Arabów. Nikt jednak nie widział ludzi, którzy obserwując krzywdę arabskich dzierżawców, zaczęli zastanawiać się nad koniecznością owych działań i zadających pytanie, czy tak na pewno musi być i dlaczego szczęście jednych ma pociągać za sobą tragedię drugich? Zdając sobie sprawę z tego, że pytania takie mogą być uznane za podważanie syjonistycznych ideałów, ludzie ci milczeli, lub zastanawiali się nad ich sensem w samotności. Czasem do osób wątpiących w czystość syjonizmu docierali komuniści. Jeden z nich, Leopold Trepper, przekonał do tego systemu Zofię.

Z dzisiejszej perspektywy komuniści postrzegani są jako konformiści. Jeśli jednak przekonamy się, jaką „karierę” robiła nasza bohaterka po opuszczeniu kibucu, szybko dojdziemy do wniosku, że wygodniejsze i bardziej dostatnie życie czekałoby ją, gdyby go nigdy nie opuściła. Z całą pewnością motywacją komunistów było wewnętrzne przekonanie o słuszności wyborów. W dzisiejszych czasach często odmawiamy ludziom z tamtej epoki prawa do, mniej lub bardziej świadomego, wyboru swojej życiowej drogi, sami jednak nie mając oporów przed tym, by nie iść w ślady naszych rodziców. Bunt bowiem i chęć naprawy świata leży w naturze każdego młodego człowieka, podobnie jak poczucie elementarnej ludzkiej sprawiedliwości.

Jak na prawdziwą komunistkę przystało, Zofia Poznańska cierpiała biedę i próbowała zjednoczyć klasę robotniczą, żyjącą na terenie Mandatu Brytyjskiego, w walce o należne jej prawa. Próba ta oczywiście musiała zakończyć się niepowodzeniem. W warunkach islamu o wiele atrakcyjniejszy był nacjonalizm i fanatyzm religijny, niż wiara w równość i braterstwo. Arabska klasa robotnicza z taką samą zaciętością atakowała żydowską klasę robotniczą, jak i żydowskich kapitalistów, pozostawiając jednocześnie arabskich obszarników i kapitalistów w spokoju. Część partii komunistycznej przeniosła się, za wiedzą Kominternu, do Europy.

 

Zosia (po prawej) na wycieczce pod Paryżem. Lata 1930-1932.
Zosia (po prawej) na wycieczce pod Paryżem. Lata 1930-1932.
dzięki uprzejmości ŻIH

 

W latach trzydziestych każdy trzeźwo myślący zdawał sobie sprawę z tego, że wojna musi wybuchnąć. Nikt też nie wierzył w stałość sojuszy, ani w wartość traktatów. Mimo zawartego paktu Ribbentrop-Mołotow, Moskwa budowała intensywnie siatkę szpiegowską. Jednym z rezydentów tej siatki był Leopold Trepper, który szukając odpowiednich współpracowników, zwerbował do współpracy Zofię Poznańską. Siatka ta przeszła do historii jako Czerwona Orkiestra.

O Czerwonej Orkiestrze napisano wiele, każda jednak z opowieści snuta była z perspektywy moskiewskiej centrali, samego Leopolda Treppera, jego zastępcy, a wreszcie rezydenta ze Szwajcarii i współpracownika Szandora Radó. Każdy ze zdających relację zainteresowany był wybieleniem własnej postaci. Radó krytykował kierowanie Czerwoną Orkiestrą przez Treppera, Moskwa starała się wyjaśnić okoliczności dekonspiracji siatki i próby akcji dezinformacyjnej, którą podjęło gestapo. Zastępca Treppera chciał uwolnić się od zarzutu braku profesjonalizmu w zakonspirowaniu radiostacji, wreszcie sam „Wielki Szef” musiał walczyć o oczyszczenie się z oskarżenia o zdradę. Wszyscy wymienieni jakoś odnaleźli się w powojennej rzeczywistości. Wszyscy - z wyjątkiem Zofii Poznańskiej, o której dziś najprawdopodobniej pamięta tylko Jehudit Kafri.