Naród Nie Wybrany

Adam Kraszewski
 

Odkrywanie i akceptacja własnej tożsamości. A może historia jej ukrywania? Próba radzenia sobie z samym sobą? Jak należy odczytać książkę Pauliny Celnik?

Ta książka znalazła mnie. Ja jej nie szukałem, powiem więcej, bałem się jej lektury. Spodziewałem się bowiem, słusznie jak się później okazało, wstydliwej dla nas wszystkich historii obaw związanych z tożsamością przodków. Obaw i fobii, które zdają się potwierdzać słuszność rasistowskich idei krwi. A przecież naród to stan ducha, akceptacja określonej kultury ze wszystkimi zaletami oraz wadami.


Naród Nie Wybrany

 

Sam tytuł książki nasuwa scenę ze Skrzypka na dachu. Tewje Mleczarz podnosząc oczy do góry szepcze do Boga, że wie, iż Żydzi to naród wybrany, ale Stwórca mógłby od czasu do czasu wybrać sobie jakąś inną nację. Bycie narodem wybranym nie było więc przywilejem w oczach Tewjego. Słowa te padły w czasie, kiedy miejsca takie jak Treblinka czy Sobibór były zwykłymi miejscami na mapie a Auschwitz był nadgraniczną miejscowością, pełną przemytników i robotników sezonowych.

Skoro więc nie są Żydzi narodem wybranym - to kim są? Narodem przeklętym? A może zwykłą, demonizowaną niestety nacją, której nie jest dane znalezienie spokojnego dla egzystencji miejsca pod słońcem? Humanizm zakłada brak narodów panów i niewolników, brak narodów wybranych, toteż Paulina miała rację, opatrując zamieszczone w książce wywiady właśnie takim tytułem.

Czytając wypowiedzi rozmówców Pauliny miałem przed oczami dwóch moich znajomych. Jeden z nich o swoim „niewybranym pochodzeniu” dowiedział się krótko przed czystkami marcowymi. Wiedza ta przekazana została w sposób brutalny, tak brutalny, jak tylko potrafi zrobić to prymitywny, okrutny motłoch. Drugi zaś, jako dziesięciolatek zaczął dostrzegać anatomiczne różnice między sobą, a rodzicami. Ciekawość dziesięciolatka spowodowała, iż odkrył na początku adopcję, a potem „niewybrane pochodzenie”. Nie muszę chyba dodawać, że drugi mój znajomy jest dzieckiem uratowanym z Zagłady, kimś, kto tak naprawdę nigdy nie odkryje tożsamości swoich biologicznych rodziców. Dwie różne drogi, a jednocześnie dwie identyczne reakcje. Obaj moi znajomi (boję się użyć słowa przyjaciele, ale tak o nich myślę) nie odrzucili swego pochodzenia, postanowili nie ukrywać go będąc jednocześnie Polakami i Żydami. Bo ta wielokulturowa tożsamość nie może kryć w sobie sprzeczności.