Lekarze getta warszawskiego

Maria Ciesielska

Wobec narastającej fali prześladowań Żydów w III Rzeszy, w 1933 roku lekarze Szpitala Żydowskiego na Czystem w Warszawie ogłosili oficjalny protest. Dyrektor szpitala, Antoni Goldman, podał do prasy lekarskiej, że ordynatorzy i wszyscy pozostali lekarze szpitala zaprzestali stosowania środków farmaceutycznych produkcji niemieckiej, a także zaniechali kupna i prenumeraty książek i czasopism medycznych wydawanych w Rzeszy. Protest pozostał niezauważony.

W 1937 roku, niektóre polskie uniwersytety przyjęły limit 10 procent studentów żydowskich, ograniczając tym samym dostęp do nauki Żydom (numerus clausus). Oficjalnym powodem takiej polityki była chęć wyrównania szans młodzieży polskiej. Przeglądając od kilku lat teczki studentów Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Warszawskiego nieustannie spotykam się z powtarzającymi się rokrocznie podaniami o przyjęcie na pierwszy rok studiów adeptów pochodzenia żydowskiego. Zwykle mogli się oni pochwalić bardzo dobrymi wynikami egzaminów maturalnych, ale nie byli immatrykulowani właśnie z powodu swojego pochodzenia. Szczęśliwcom wstemplowywano w indeks wpis nakazujący zajmowanie określonych miejsc na sali. Na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Warszawskiego były to ławki z numerami nieparzystymi. Zostało to wkrótce nazwane gettem ławkowym. Reakcje młodzieży jak i wykładowców były różne, od aprobaty do ostentacyjnego stania podczas wykładów, na znak niezgody i solidarności z żydowskimi kolegami.

Najbardziej prestiżowe towarzystwo medyczne w Warszawie - Towarzystwo Lekarskie Warszawskie (TLW), zaprzestało przyjmowania w swoje szeregi lekarzy Żydów w połowie lat trzydziestych. Na znak protestu, wybitny lekarz, publicysta i społecznik dr Zygmunt Kramsztyk wystąpił z Towarzystwa Lekarskiego angażując swój czas w działalność Towarzystwa Medycyny Społecznej. Dr Zofia Rozenblum-Szymańska wspomina, że na niedługo przed wybuchem wojny TLW w ogóle skreśliło nazwiska lekarzy Żydów z listy swych członków.

W „Informatorze Lekarskim ziem północno-wschodnich”, wydanym w 1939 roku w Wilnie przez Związek Lekarzy Państwa Polskiego, już we wstępie można było przeczytać apel komitetu redakcyjnego: „Korzystając z informatora prosimy o zapamiętanie jednej zasady, która w trosce o zdrowie powinna przyświecać każdemu Polakowi „Polak leczy się tylko u lekarzy chrześcijan”. Dalej, na każdej kolejnej stronie, pojawiały się następujące hasła: „Lekarz Polak nigdy i nikomu nie poleca lekarzy Żydów”, „Chorych wymagających leczenia w szpitalach, lekarz Polak umieszcza w zakładach leczniczych prowadzonych i kierowanych przez lekarzy chrześcijan”, „Na wszelkiego rodzaju konsultacje i narady lekarz Polak wzywa tylko kolegów chrześcijan” a także „Do pielęgnowania chorych, lekarz Polak wzywa wyłącznie personel pielęgniarski chrześcijański”. Zalecenia te nie ograniczały się tylko do wzajemnych stosunków pomiędzy lekarzami, ale także nakazywały odpowiedni model współpracy z personelem średnim i pomocniczym oraz zachęcały do nabywania jedynie polskich produktów firm farmaceutycznych. Trudno nie odnieść wrażenia, że nie był to jedynie odosobniony wybryk lekarzy o poglądach skrajnie prawicowych.

Pacjenci mimo to chętnie korzystali z porad lekarzy Żydów, bowiem wielu z nich ukończyło studia zagraniczne i było doskonałymi specjalistami. Dzięki znajomości języków obcych byli oni członkami międzynarodowych towarzystw naukowych i uczestniczyli w zjazdach szkoleniowych. Przykładem niech będzie nowoczesna lecznica urologiczna w Warszawie przy ulicy Tłomackie 4, którą założył i prowadził dr Aleksander Fryszman. Nowej dziedziny chirurgii, jaką była wówczas urologia, uczył się wcześniej w Paryżu. W Polsce był uznanym autorytetem i autorem prac badawczych oraz pełnił funkcję biegłego Izby Lekarskiej. Asystentami w jego lecznicy byli: dr Szymon Lewinson, dr Bogumił Endelman i jego syn - dr Jerzy Fryszman, który po ukończeniu Uniwersytetu Warszawskiego uczył się u profesora Lichtenberga w Berlinie, a po powrocie do Polski pracował w Szpitalu Żydowskim na Czystem.

Wybuch wojny i oblężenie Warszawy spowodowały ogromne zniszczenie miasta. Uszkodzone zostały, pomimo oznaczeń czerwonym krzyżem, także budynki szpitalne. Poważnemu uszkodzeniu uległ pawilon chirurgiczny Szpitala Żydowskiego na Czystem, razem ze znajdującymi się w nim salami operacyjnymi oraz inne pawilony i kuchnia szpitalna. Sytuacja szpitali była dodatkowo trudna, ponieważ większość personelu medycznego została powołana do wojska. Wkrótce też Niemcy nakazali oddanie szpitala pod zarząd Gminy Żydowskiej i przeznaczenie go wyłącznie dla Żydów. W związku z tym usunięto z niego wszystkich, którzy nie byli Żydami, natomiast personel i dorosłych chorych narodowości żydowskiej, znajdujących się w innych warszawskich szpitalach, przeniesiono na Czyste.

Jesienią 1940 roku władze okupacyjne podjęły decyzję o utworzeniu żydowskiej dzielnicy mieszkaniowej w Warszawie. Zbiegło się to w czasie z obowiązkiem powtórnego wypełnienia kart formularza rejestracyjnego Izby Lekarskiej (tzw. Fragebogen). Został on wzbogacony o dokładny wywiad rodzinny. Aby móc praktykować i leczyć aryjskich pacjentów na terenie Generalnego Gubernatorstwa, należało wykazać czysto aryjskie pochodzenie. Jeżeli lekarza uznano za Żyda, na pierwszej stronie odnotowywano ten fakt adnotacją „Jude”.


Formularz Rejestracyjny Izby Lekarskiej Warszawsko-Białostockiej dr Arno Kleszczelskiego
Formularz Rejestracyjny Izby Lekarskiej Warszawsko-Białostockiej dr Arno Kleszczelskiego
Dział Zbiorów Specjalnych Głównej Biblioteki Lekarskiej

 

Lekarze getta warszawskiego


 

Lekarze uznani za Żydów mogli oficjalnie praktykować jedynie w instytucjach żydowskich takich jak: szpitale żydowskie, organizacje żydowskie (m.in. Towarzystwo Opieki Zdrowotnej TOZ), czy w swoich prywatnych gabinetach, lecząc wyłącznie żydowskich pacjentów. Ograniczyło to w istotny sposób dostęp do możliwości zarobkowania dużej grupie zasymilowanych lekarzy, którzy od lat pracowali w miejskich szpitalach, czy też prowadzili intratne praktyki lekarskie. Dobrze wyposażone gabinety oraz bogate księgozbiory lekarzy żydowskich zostały zarekwirowane przez Niemców w trakcie przesiedleń do getta.


Lekarze getta warszawskiego
Formularz Rejestracyjny Izby Lekarskiej Warszawsko-Białostockiej dr Dawida Szenkiera oraz pozwolenie na pracę w getcie.
Formularz Rejestracyjny Izby Lekarskiej Warszawsko-Białostockiej dr Dawida Szenkiera oraz pozwolenie na pracę w getcie.
Dział Zbiorów Specjalnych Głównej Biblioteki Lekarskiej


Według Urzędowego Spisu Lekarzy w 1939 roku w Warszawie było zarejestrowanych 2815 lekarzy. Pracowali oni w większości w 23 szpitalach, zakładach i klinikach Uniwersytetu Warszawskiego, 11 ośrodkach zdrowia, 23 przychodniach i pogotowiu ratunkowym oraz prowadzili prywatne praktyki lekarskie. Trudno dziś jednoznacznie ocenić jaki procent z nich stanowili lekarze Żydzi. Część z nich opuściła Warszawę udając się na wschód (także do Lwowa), część zaś została zamordowana w obozach NKWD w Katyniu (231 osób), Charkowie (188 osób) i Miednoje (19 osób). W chwili zamknięcia się bram getta, 16 listopada 1940 roku, w jego obrębie znalazło się 717 zarejestrowanych lekarzy Żydów. Prawdopodobnie było ich faktycznie więcej, bowiem nie wszyscy byli czynnymi członkami Izby Lekarskiej Warszawsko-Białostockiej lub też przybyli do Warszawy z ziem wcielonych do Rzeszy.

Nadzór nad służbą zdrowia w getcie powierzono Radzie Żydowskiej (Judenrat), w której strukturach działał Wydział Zdrowia. Przewodniczącym tego wydziału był Izrael Milejkowski pełniący jednocześnie funkcję prezesa nowoutworzonej Żydowskiej Izby Lekarskiej. Oprócz Wydziału Zdrowia działały społeczne organizacje świadczące pomoc medyczną mieszkańcom getta: Towarzystwo Ochrony Zdrowia Ludności Żydowskiej w Polsce (TOZ) i Żydowska Samopomoc Społeczna (ŻSS). Warunki leczenia chorych przebywających w szpitalach oraz zgłaszających się do ambulatoriów pogarszały się z tygodnia na tydzień wobec wszechobecnego niedostatku leków, środków opatrunkowych, narzędzi medycznych raz głodu. Z czasem leczenie ograniczyło się do podstawowych czynności pielęgnacyjnych wykonywanych w stale kurczącej się bazie placówek medycznych.

W lutym 1941 roku Niemcy zarządzili przeniesienie Szpitala Żydowskiego na teren getta. Nie znaleziono jednak odpowiednio dużego budynku, który pomieściłby cały szpital , toteż został on podzielony na oddziały i rozmieszczony w różnych punktach getta. Oddział chirurgiczny ulokowano przy ulicy Leszno 1. Liczył początkowo 300 łóżek. Ordynowali tu dr Aleksander Wertheim, dr Dawid Amsterdamski i dr Ignacy Borkowski. Obsadę lekarską stanowili w większości młodzi lekarze oraz studenci medycyny. Oddziały były stale przepełnione, brakowało wszystkiego włącznie z żywnością. W okresie epidemii tyfusu zapełniały się dodatkowo chorymi zakaźnie. Lekarze borykali się z niezliczonymi trudnościami i szykanami ze strony urzędników miejskich jak i władz okupacyjnych. Wielu chorych trafiało do izby przyjęć z powodu postrzałów doznanych podczas prób przekraczania muru getta.

Szpital dla dzieci Bersohnów i Baumanów przy ulicy Śliskiej 51/Siennej 60 znalazł się początkowo w granicach getta i funkcjonował w swojej siedzibie do czasu likwidacji małego getta w sierpniu 1942 roku. Wcześniej, bo już w październiku 1941 roku, utworzono na terenie dużego getta filię szpitala dziecięcego mieszczącą się przy ulicy Żelaznej 86/88.

W dniu 22 lipca 1942 roku rozpoczęła się w getcie warszawskim Wielka Akcja Likwidacyjna. W połowie sierpnia 1942 roku specjalny sztab powołany do przeprowadzenia „wysiedlenia” i dowodzony przez Hermanna Höfle zadecydował o likwidacji żydowskich szpitali. Jeden z pracujących w oddziale chirurgicznym na Lesznie studentów - Marek Balin - wspominał dzień likwidacji oddziału chirurgicznego następująco: „Było to 15 sierpnia 1942 roku, na oddziale zabiegów szpitala „Czyste” w getcie warszawskim przy ul. Leszno. Nasz szpital, który normalnie mieścił około 200 chorych, liczył obecnie blisko 600 osób i w dodatku miał jeszcze przyjąć chorych z innych oddziałów. (…) Od lipca 1942 roku, co dzień Niemcy wywozili tysiące Żydów na śmierć, a wraz z deportacją nieszczęśliwców stale zmniejszali granice getta, odcinali całe ulice i nawet dzielnice, nie szczędząc również szpitali. Otóż do naszego oddziału nastąpił teraz duży napływ chorych i personelu, którzy zdołali uratować się od ciągłych blokad i bestialskich łapanek. Na nasze nieszczęście Niemcy dowiedzieli się, że u nas gromadzą się Żydzi. Wiedzieli, że większość to ciężko chorzy, niezdolni do pracy, nie mogący chodzić, gdyż oddział nasz przeważnie przyjmował ofiary postrzałów. Dyrekcji szpitala nakazano, by jak w innych instytucjach, szpital zredukował do minimum chorych – do 150 osób i wysłał większą część ludzi na Wschód „do pracy”. Oczywiście zdrowi, którzy dowiedzieli się o tej redukcji, natychmiast rozbiegli się lub pochowali. Ale co robić z chorymi? Jakże dyrekcja mogła dobrowolnie wydać ich na śmierć? Jak przeprowadzić selekcję i świadomie od razu skazać, a drugich ochronić na chwilę? Jakim kryterium należy się kierować? W szpitalu zapanowała przytłaczająca niemoc. Wszyscy zdawali sobie sprawę ze straszliwego tragizmu sytuacji. Żydzi sami muszą wydać swych braci na śmierć! Wydać ludzi niedołężnych, ułomnych, lub takich, którym najmniejszy ruch sprawiał niesamowity ból. Nie tylko Żydzi – Żydów, ale lekarze – chorych, swoich podopiecznych – chorych, którym starali się przedłużyć życie, zmniejszyć męki, ocalić kończyny i przywrócić zmysły. Chorych - dla których nocami nie sypiali, by w blasku kopcących karbidówek dokonywać ciężkich, skomplikowanych, życiodajnych operacji. (…) Wieczorem tego pamiętnego dnia, miał zapaść dla większości chorych wyrok śmierci, wydany prze lekarzy. Zwykle wieczorem odbywał się obchód dyżurującego lekarza i kilku wolontariuszy. Tym razem byli to ordynatorzy: dr Rothaub, dr Borkowski i dr Szenicer z naszego oddziału, pod nieobecność ordynatora Amsterdamskiego, który został wzięty przez Niemców jako zakładnik. Komisja tych znakomitych lekarzy miała sądzić. Mieli przed sobą listę z nazwiskami. Obok nazwiska znaczek - + - oznaczać miał deportację, śmierć, a znak minus pozostanie w szpitalu. Przy każdym łóżku lekarze długo przystawali. Mówili cicho, jakimś nieludzkim, chrapliwym głosem. Dyskutowali po łacinie, by chory niczego się nie domyślił i nie pojął grozy tego niesamowitego konsylium. Ordynatorzy weszli na salę ortopedyczną. Wątłe ciała ze sztywnymi kończynami, zawieszonymi na blokach i szynach. Dr Szenicer coraz częściej korzystał ze swej chusteczki do nosa... Unikał nie tylko spojrzeń chorych, ale i kolegów się wstydził. Chodził po salach ze spuszczoną głową, a rąbek twarzy stale zasłaniała chustka. (…) Również i inni lekarze coraz częściej sięgali po swoje chusteczki. W pewnym momencie szef naszego oddziału opuścił salę. Już go nigdy więcej nie widziałem. Komisja swojej pracy nie skończyła. Nazajutrz Niemcy sami dokonali selekcji i zapełnili pięć furgonów chorymi i wywieźli. Ci, którym udało się zostać, też niedługo zabawili w szpitalu na Lesznie, gdyż w dwa dni po tym, opróżniono szpital ostatecznie i pognano nas wszystkich na Umschlagplatz.

Z samego getta warszawskiego według źródeł niemieckich wywieziono w ciągu 46 dni Wielkiej Akcji Likwidacyjnej 253742 Żydów. Poza nielicznymi wyjątkami, zginęli oni wszyscy w komorach gazowych Treblinki. Z pozostałego w getcie personelu lekarskiego i pielęgniarskiego utworzono tzw. Połączony Szpital Żydowski, który zajął budynki przy ulicy Stawki przy Umschlagplatzu. Na jego czele stanęli dr Józef Stein i dr Anna Braude-Hellerowa.

W trakcie i po lipcowej akcji likwidacyjnej część lekarzy przedostała się na stronę aryjską, ukrywając się na terenie Warszawy dzięki pomocy lekarzy Polaków, zwykle swoich przedwojennych przyjaciół. Profesor Edward Loth wyprowadził z getta swojego asystenta dr Ludwika Stabholza, dr Andrzej Trojanowski uratował m.in. dr Stanisława Szenicera, dr Feliks Kanabus pomógł dr Mieczysławowi Turszowi (wymieniłam tylko niektórych odznaczonych Medalem Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata). Ostateczna redukcja personelu szpitalnego miała miejsce 6 września 1942 roku, kiedy to nielicznym lekarzom rozdano „numerki życia” uprawniające do pozostania w getcie. W niespełna tydzień później z Umschlagplaztu wywieziono do Treblinki 950 pacjentów szpitala i 50 osób personelu. Część lekarzy, która nie otrzymała „numerków życia” przebywała nadal w getcie ukrywając się. Była pośród nich lekarz ginekolog dr Alina Brewda, która zdołała przetrwać w piwnicach i kryjówkach aż do wybuchu powstania w getcie. Została wywieziona do obozu koncentracyjnego na Majdanku, według jej relacji - w kwietniu 1943 roku. Trafili tam w maju także pozostali w getcie lekarze, przebywający w schronie pod tzw. szpitalem szczątkowym na ulicy Gęsiej. W większości zginęli oni później podczas listopadowej akcji likwidacyjnej „Dożynki” (Aktion Erntfest). Przeżyli nieliczni, którzy zostali przed 3 listopada 1943 roku przewiezieni do innych obozów. Była wśród nich wywieziona do KL Auschwitz dr Brewda.


Dr Alina Brewda, zdjęcie pozyskane ze zbiorów archiwum Uniwersytetu Warszawskiego
Dr Alina Brewda, zdjęcie pozyskane ze zbiorów archiwum Uniwersytetu Warszawskiego
Udostępnione ze zbiorów rodzinny Woolfson

 

Bezpośrednią relację o losie wywożonych z getta Żydów podał w powojennej relacji dr Henryk Fenigstein : „Pierwszy transport wysiedleńców wysłany został we wtorek dnia 20 kwietnia 1943 r. do Trawnik, gdzie znajdowała się już pewna liczba Żydów warszawskich z szopów Szulca i innych, którzy już poprzednio dobrowolnie zgłosili się do wyjazdu. Drugi transport z pracownikami „Werterfassung” odjechał w piątek dn. 23 kwietnia na Flugplatz Lublin, gdzie znajdował się obóz przejściowy tzw. Dulag. Trzeci transport odszedł w sobotę dnia 24 kwietnia również na Flugplatz. Z transportu tego dwa wagony z około 300 osobami /wyłącznie mężczyźni/, którzy podali się za ślusarzy i szewców oraz rodziny członków prezydium Rady Żydowskiej (Lichtenbauma, Stolzmana) i inni skierowane zostały na Poniatów, gdzie analogicznie do Trawnik już byli Żydzi Toebbensa. Sami członkowie prezydium Rady Żydowskiej, a mianowicie: inż. Marek Lichtenbaum, adw. Wielikowski, inż. A. Stolzman i inż. Szereszewski zostali poprzedniego dnia, to znaczy w piątek, zastrzeleni na dziedzińcu Umschlagplatzu.

Następne transporty szły przeważnie do Dulagu Lubelskiego. Parę transportów poszło bezpośrednio do Treblinki. W pociągach do Treblinki ładowano do wagonów do 180 ludzi, z czego połowa ginęła już w czasie podróży, trwającej około doby, z powodu ciasnoty, braku powietrza, wody, strzelania do wagonów, samobójstw. Próby ucieczki z wagonów do Treblinki kończyły się przeważnie tragicznie.

W Treblince przy pociągu odbyła się selekcja, w wyniku której 320 mężczyzn wysłano do Dulagu Lubelskiego. Był to pierwszy wypadek wysłania żywych ludzi z obozu w Treblince. Transport ten wysłany został w dniu 29 IV częściowo do Budzynia koło Kraśnika, częściowo zaś do innych obozów na Lubelszczyźnie. Mniej więcej w dwa tygodnie później, w połowie maja, przybył na Majdanek drugi transport z Treblinki w liczbie 500 mężczyzn. Transport ten składał się z ludzi pochwyconych w bunkrach po stronie aryjskiej już po zakończeniu głównej akcji wysiedleńczej. Pozostali w Treblince mężczyźni oraz wszystkie kobiety i dzieci zostały tam wymordowane w wiadomy sposób.

Wybrani do pracy zostali tym samym pociągiem przewiezieni do Lublina. Niewątpliwie w transporcie, który przeszedł selekcje w Treblince i został odesłany na Majdanek była dr Maria Marder. W Treblince pozostał jej synek i matka. Więźniarki wspominają, że kiedy przybyła do obozu była w skrajnej rozpaczy. Zginęła 3 listopada 1943 roku.

W getcie pozostali nieliczni lekarze. Pośród nich dr Anna Braude-Hellerowa. Chociaż przyjaciele, aby ją ratować, przygotowali fałszywe dokumenty i zapewnili jej bezpieczne miejsce schronienia po stronie aryjskiej, nie chciała z tej pomocy skorzystać. Dr Adina Blady-Szwajger wspominała, że w ostatnim liście, który został wysłany poza mury getta w marcu 1943 pisała: „Nie martwcie się o mnie, mam inne plany”. Zginęła prawdopodobnie pod gruzami szpitala na Gęsiej wraz z pacjentami.
 

__________ 

Źródła:

  • Marek Balin „Selekcja w szpitalu” tekst dzięki uprzejmości siostry dr Marka Balina – Haliny Birenbaum z archiwum rodzinnego.

  • Jerzy Kasprzycki „Na Czystem” w książce „Korzenie Miasta” Warszawskie Pożegnania, Tom V, Żoliborz i Wola, Wydawnictwo VEDA, Warszawa 1999

  • Karol Mórawski „Warszawskie judaica - Szpital Starozakonnych na Czystem” Wydawnictwo PTTK "Kraj", Warszawa 1997

  • Gliński Jan Bohdan: Słownik biograficzny lekarzy i farmaceutów – ofiar drugiej wojny światowej. Tomy: 1,2,3,4,5 Naczelna Izba Lekarska. Wrocław


Publikacja za zgodą autorki.

Comments powered by Disqus